W wigilię dnia Wszystkich Świętych odbył się w Kowarach niezwykły spacer historyczny pt. “Powrót kowarskich legend”. Jego uczestnicy punktualnie o 19:00 wyruszyli spod Informacji Turystycznej za przewodniczką, uzbrojeni w stylowe lampy, by przypomnieć sobie o legendarnych postaciach związanych z miastem.
Pierwszym przystankiem była Herbaciarnia – dawny pawilon oficerski, obecnie wracający do życia za sprawą działań właścicielki, Emilii Baszak. Tu spacerujący mieli okazję zapoznać się z historią tego pięknego zabytku, a także rozgrzać się gorącą herbatą. Trzeba przyznać, że sceneria, w jakiej się tam spotkaliśmy, wszystkich wprawiła w zachwyt. Wielu mieszkańców przez lata obserwowało postępującą degradację popularnego “Grzybka” (jak czasem nazywa się Herbaciarnię), więc nic dziwnego, że jego metamorfoza i stopniowy powrót do funkcjonowania robi wrażenie. W Herbaciarni poznaliśmy też ducha Generałowej, która akurat piątkowy wieczór wybrała sobie na spotkanie ze swym towarzyszem na herbatkę. Tym sposobem stali się de facto pierwszymi od lat klientami Herbaciarni!
Następnie udaliśmy się w stronę ul. Matejki, gdzie przy rzeźbie Laurentiusa Angelusa czekał… drugi Laurentius Angelus! Ojciec-założyciel Kowar, który w 1148 r. znalazł na stoku Rudnika rudę żelaza, w nietypowy, muzyczny sposób przedstawił nam pokrótce górniczą historię miasta. Początkowo przybył tu wraz z innymi walończykami w poszukiwaniu złota i kamieni szlachetnych, ale natrafił m.in. na hematyt (odmiana rudy żelaza), z którego wydobyciem Kowary były związane jeszcze w XX w. Laurentius zapowiedział także dalsze, niezwykłe spotkania na trasie, co tylko rozbudziło apetyty uczestników.
Kolejną postacią, którą napotkaliśmy, był dawny burmistrz miasta – Michael Kleinert. Stał przy swojej kaplicy grobowej z 1734 r., znajdującej się przy tylnym wejściu do kościoła parafialnego. Wraz z przewodniczką zachwycali się niezwykłą, pięknie zdobioną kratą zamykającą wejście do kaplicy. Trzeba pamiętać, że Kowary przez wieki słynęły z bardzo zdolnych mistrzów sztuki kowalskiej i nadal w mieście możemy spotkać liczne ich dzieła. Za czasów Kleinerta co prawda górnictwo i kowalstwo przeżywało znaczący regres, ale za to zaczęły powstawać pierwsze zorganizowane manufaktury włókiennicze (np. manufaktura wyrobów lnianych – 1720 r.), a miasto powoli stawało na nogi po dramatach związanych z wojną trzydziestoletnią.
Po obejściu świątyni dookoła, zeszliśmy po schodach do ul. 1 Maja, gdzie już z oddali zauważyliśmy zjawę młodej dziewczyny w sukni ślubnej. Od strony Mostku Miłości zmierzała w naszą stronę… sama Eliza Radziwiłłówna! Uczestnicy z zauroczeniem, a jednocześnie smutkiem, wysłuchali jej opowieści o nieszczęśliwej historii miłości między nią a Wilhelmem Hohenzollernem. W czasach, gdy młodzi spotykali się w kowarskim Pałacu Ciszyca, Wilhelm był pruskim królewiczem i następcą tronu. Jego matka, jak i stany pruskie, nie zgodziły się niestety na ślub z Elizą, gdyż przeszkadzała im jej narodowość. Eliza zmarła w wieku zaledwie 30 lat, do końca życia pozostając panną. Wilhelm, mimo małżeństwa (oczywiście politycznego, nie z uczucia) oraz doczekania się potomstwa, miał do końca swych dni trzymać w swoim gabinecie wizerunek Elizy na biurku. Historia na miarę dobrego filmu! A taki kiedyś faktycznie został nakręcony i nazywał się “Preußische Liebesgeschichte”, czyli “Pruska legenda miłosna”. Może kiedyś zorganizujemy dla Was ponowny seans?
Następnie powędrowaliśmy Kowarską Starówką w stronę Ratusza. Burmistrz Kleinert był niezwykle zdziwiony faktem, że ulica jest znacznie szersza, niż za jego czasów. Tak samo nie poznawał otaczających go kamienic. Wynikało to z tego, że w II połowie XVIII w. centrum Kowar strawił potężny pożar. Gdy odbudowywano główną ulicę w mieście, zdecydowano się przesunąć w całości jedną pierzeję, aby w przyszłości, gdyby ponownie doszło do pożaru, ogień nie był w stanie tak szybko się rozprzestrzenić.
Burmistrz Kleinert nie poznał też Ratusza. Narzekał, że sam musiał urzędować w “starej, drewnianej stodole”, a tu przed oczami ma niemalże pałac! Przy tym niezwykłym, klasycystycznym budynku (wybudowanym w latach 1786-1789) powitała nas księżna Feodora von Reuss, z pobliskiego Pałacu Nowy Dwór. Wyłoniła się z mroków podziemi. Było to bardzo symboliczne, gdyż trumna Feodory faktycznie przez 8 lat (1996-2004) znajdowała się w kowarskim Ratuszu. Feo (jak ją pieszczotliwie nazywano) wprowadziła wszystkich do siedziby urzędu miasta, gdzie spacerowicze mogli podziwiać przepiękną Salę Racjów i obrazy prezentujące najważniejsze wydarzenia z dziejów Kowar. Na miejscu czekała też Pani Burmistrz Elżbieta Zakrzewska, która zaprosiła uczestników do swojego gabinetu.
Po zwiedzaniu Ratusza kolejnym punktem naszej wycieczki był ogród Stowarzyszenia Miłośników Kowar. Jest to niezwykłe miejsce, w którym odbywają się kameralne koncerty. Nic dziwnego, że to właśnie tu znalazł się nagrobek Stefana Dymitera – wybitnego skrzypka, który swego czasu wspaniale grał na ulicach Kowar, Jeleniej Góry, czy Krakowa. Doczekał się nawet występów w Piwnicy pod Baranami, czy choćby z grupą Old Metropolian Band. To właśnie swingowe dźwięki, powstałe we współpracy ze wspomnianym zespołem, ożywiły ogród SMK. Duchy Kowarskich Legend, niesione skoczną muzyką, wkroczyły na parkiet. Były nawet w stanie “porwać” niektórych uczestników do wspólnego tańca!
Po opuszczeniu gościnnych progów Stowarzyszenia Miłośników Kowar czekała nas wędrówka przez Osiedle Górnicze do Miejskiego Ośrodka Kultury. Tam, po zwiedzeniu z Jarkiem Szczyżowskim zakamarków tego socrealistycznego giganta, czekali na nas uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Lema w Kowarach. Założona przez nich grupa teatralna “Fiksum dyrdum” wprowadziła nas w mroczny świat rodem z Mickiewiczowskich “Dziadów”, jednakże w wydaniu współczesnym. Tytuł spektaklu: “DZIADY 2.0 – Głosy z Sieci”. Poruszone przez aktorów tematy samotności i hejtu w Internecie były naprawdę ważne. Spektakl niósł ze sobą bardzo istotne przesłanie – nie można pozostawiać swojego potomstwa sam na sam z odmętami social mediów i bez zainteresowania ich emocjami, które często są maskowane sztucznym uśmiechem, czy pod płaszczykiem buntu. Wiele problemów, związanych z poczuciem własnej wartości, jest niestety skrywanych przez młodzież. Należy obserwować, rozmawiać, wspierać i reagować, a dzięki temu mamy szansę uniknąć wielu tragedii, których niestety we współczesnym, anonimowym i brutalnym świecie coraz więcej. Wracając do samego przedstawienia – należy również docenić naprawdę mocną oprawę muzyczną, dojrzałą grę aktorską i wspaniałą scenografię. Całość stworzyła niezwykły klimat. Nic więc dziwnego, że spektakl zakończył się długimi brawami na stojąco.
Dziękujemy serdecznie wszystkim uczestnikom za tłumny udział w naszym spacerze historycznym! Składamy również serdeczne podziękowania wszystkim tym, bez których ten spacer nie mógłby się odbyć:
- Herbaciarnia w Kowarach,
- Stowarzyszenie Miłośników Kowar,
- Miejski Ośrodek Kultury w Kowarach,
- Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Lema w Kowarach,
- Warsztat Terapii Zajęciowej w Kowarach przy OT TWK w Jeleniej Górze,
- Szkoła Podstawowa nr 1 w Kowarach,
- pracownicy UM w Kowarach,
- Pani Burmistrz Elżbieta Zakrzewska.
Załączamy link do galerii zdjęć ze spaceru w obiektywie Darka Kalińskiego.
Mamy nadzieję, że piątkowy spacer nie stanie się jednorazowym wydarzeniem, a zaledwie przyczynkiem do organizowania go co roku. Patrząc po frekwencji, reakcjach w mediach społecznościowych i uśmiechach na twarzach uczestników… aż chce się działać!
Jeszcze raz dziękujemy za wspaniały, wspólny wieczór i do zobaczenia!
Dominik Cybulski /WRM/











